Wietnamsko - laotańska pętla. Dzień 15 i 16 Hanoi

Jeśli chodzi o Hanoi, to nasze zwiedzanie było kiepskie. Mnie niestety bardziej rozłożyło i musiałam trochę poleżeć.

Co ważne, to warto szukać noclegu w dzielnicy Old Quater, a nie we French Quater. Szczególnie, jeśli zależy nam na tanim noclegu. Nam w Old Quatert udało się znaleźć nocleg za 10$.

Udało nam się zwiedzić Muzeum Historii Wietnamu. Wstęp 20.000vnd. Muzeum pokazuje historię Wietnamu od czasów prehistorii po współczesne. Kończąc na mocno ideologicznym spojrzeniu na czasy  "sprawiedliwości, pokoju i postępu" które nastały po zakończeniu drugiej wojny indochińskiej. Muzeum umiarkowanie ciekawe, szczególnie ze względu na znikome oznakowanie po angielsku.




Oczywiście starczyło też sil na kilka świątyń m.in. tę przy żółwiowym jeziorze Ngoc Son Templee,









Bah Ma Temple - najstarszą w Hanoi,






Quan Thanh Temple,








Tran Quoc Pagoda.














Spacerując widzieliśmy wietnamski przysmak - grillowane psy... Jednak nie skusiliśmy się.






Z racji nieużyteczności do siedzenia w knajpkach, Krzysiek upolował kolację. Przyniósł coś jakby parzaki  z makaronem, grzybami i jajkiem w środku - bardzo zresztą smaczne, suszone rybki i piwko dla siebie, no i dla mnie owoc, którego niestety zjeść się nie udało i do tej pory nie mam pojęcia, cóż to za owoc :-)








Dalszym naszym przystankiem miała być samiuśka północ. Chcieliśmy więc kupić bilety na pociąg. Okazało się jednak, że bilety są dość drogie, bo są tylko sypialne i kasują za nie po 600.000vnd za głowę... Wyboru jednak nie było.

W sobotni wieczór udało nam się załapać na niedzielną mszę w katedrze w Hanoi.


Katedra jest otwarta tylko na msze, więc udało się ją dzięki temu też zwiedzić. A warto. Jest to neogotycka katedra św. Józefa zbudowana w 1886 roku.   Mimo, że nie ma w niej mnóstwa malunków, jak w wielu katedrach to bywa, to ta jest wyjątkową dzięki ołtarzowi i relikwiom, które się w niej znajdują.

Ołtarz, szczególnie wieczorem, robi wrażenie dzięki podświetleniom, które posiada. A w ogóle to chyba cały ołtarz składa się jakby w kształt samej katedry.





A jeśli chodzi o relikwie, to jest to bardzo dobrze zachowana czaszka św. Andrzeja Tran Duc - pierwszego męczennika wietnamskiego.


Na kolację przed pociągiem uraczyliśmy się pysznymi pierożkami smażonymi na głębokim tłuszczu. Mniam :-)
39 komentarzy