praga

praga

poniedziałek, 24 stycznia 2011

Konkurs na Blog Roku

Zakończył się - jak dla nas- Konkurs na Blog Roku 2010.
Nie zakwalifikowaliśmy się do III etapu, ale miłe bardzo było dla nas Wasze wsparcie sms-owe.
Ustępujemy przestrzeń blogom renomowanym i działającym od lat.
Zdecydowanie za krótko działamy jeszcze na blogerze, ale był to miły sprawdzian, czy koś w ogóle zechce w nas zainwestować sms-a :)

Dziękujemy Wam za te sms-y, bo radość w sercu rośnie kiedy spotyka się człowiek z życzliwością i aprobatą. :)

środa, 12 stycznia 2011

Konkurs na Blog Roku 2010

No więc bierzemy udział na Blog Roku 2010 i ośmielamy się prosić Was o głosy na nas :)

Żeby zagłosować trzeba wysłać sms na nr 7122 o treści: D00162 (bez spacji i takich tam) ważny jest tylko 1 głos z jednego numeru, ale proszę się nie ograniczać i śmiało wysyłaś sms-y z telefonów mam, cioć i babć :)
Koszt sms-a : 1,23zł brutto

Szanse na wygraną zależą tylko od ilości głosów, i choć są pewnie niewielkie to chyba i tak warto próbować , bo przecież marzenia się spełniają…

Więcej o konkursie: O konkursie można poczytać na: http://www.blogroku.pl/kategoria.html?catId=53

piątek, 7 stycznia 2011

Norweskich podsumowań czas...

I tak minęły 33 dni naszej wyprawy. Myślę podsumowania w kilku kwestiach będą całkiem ciekawe a nawet myślę mogą się przydać komuś kto w tamte strony zechce się wybrać.
Tak więc...

Przez 33 dni licząc po linii dróg, które przejechaliśmy, zrobiliśmy dobre 5700km.

Na stopa podwiozło nas 67 osób i najwięcej z nich to oczywiście Norwegowie (41 zatrzymanych norweskich samochodów,3 niemieckie, 2 rosyjskie, fińskie i szwedzkie, 1 australijski, czeski, estoński, chiński i 1 polski TiR, 3 samochodów nie pamiętamy kto je prowadził)


Na stopa czekaliśmy w sumie około 2174 minuty, czyli 36 godzin z hakiem.

Wydatki:
Na jedzenie wydaliśmy 1450 Nok.
Na promy teoretycznie 618 Nok, praktycznie dzięki życzliwości Norwegów 363 Nok.
Na komunikację miejską i pociągi 970 Nok.
Na zwiedzanie 480 Nok.
Inne, czyli karta do tel, campigas, przechowywanie bagaży, kartki i znaczki, mapa,druk kart pokładowych 815 Nok.
Doliczyć trzeba także bilety lotnicze z jednym bagażem rejestrowanym 600 złotych.

W sumie 4080 Nok i 600zł na dwie osoby, czyli 1350zł na jedną osobę.

Oczywiście warto też pamiętać o duty free na lotnisku, gdzie zostawia się zazwyczaj jakąś część swojego dorobku ;)No i dodać że z Polski zabraliśmy ze sobą jakieś 9kg jedzenia: czekolad, batonów, jakieś mięsko :] , które pasuje doliczyć do kosztów.

Tak więc tak przedstawia się nasz wyjazd w liczbach.
Ewentualne szczegóły ile dokładnie poszło nam na parówki, ile na chleb itd. mogę udostępnić zainteresowanym na maila ;)

czwartek, 6 stycznia 2011

Norweski dziennik namiotowy. Dzień 33

33 dzień to dzień ostatni naszej norweskiej wyprawy. Jednak zaczął się jak żaden inny.
Około godziny 9.20 kiedy to jeszcze trochę drzemaliśmy, ktoś zaczął "walić" do naszego namiotu. Okazało się, że to 3 strażników lotniska. Dialog był krótki:

- dzień dobry!
- dzień dobry.
- to nie miejsce kempingowe- to parking!
- tak, tak wiemy, proszę dać nam 20 minut już się zbieramy.
- nie 20. 5 minut.
- dobrze, dobrze...

I tak będąc obserwowanym trzema bacznymi parami oczu strażników zwinęliśmy się w rekordowym czasie. Ale w sumie na taki czas pracowaliśmy całe 32 dni :D

Pora była wczesna i do odlotu daleko. Zajęliśmy więc stolik na lotnisku i zjedliśmy śniadanie. Później jeszcze nawet starczyło czasu żeby do końca poprzebierać się z piżam, założyć "czyste majtki" na powrót do domu i zaparzyć kawę.

Lot minął szybko i spokojnie. Norwegia pożegnała nas błękitnym niebem zlewającym się wraz z wysokością z morzem w jedną wielką niebieską przestrzeń...

Norweski dziennik namiotowy. Dzień 32

Kolejny dzień zwiedzania Oslo. Rzec by można takiego ukultaralniania.
Zaczęliśmy od Galerii Narodowej- to w niej znajdują się najsławniejsze obrazy Muncha: "Krzyk", "Madonna", "Autoportret z butelką wina" i inne. Nawet jeśli nie zna się człowiek na malarstwie to warto zobaczyć na własne oczy dzieła takiej klasy.

Po galerii wybraliśmy się do Parku Vigelanda i Muzeum Oslo. Park ten jest ciekawym miejscem- tętniącym życiem i nie tylko dzięki dynamice przedstawienia licznych w nim rzeźb ale i dzięki równie licznym rodzinom bawiącym się po różnych zaułkach i na trawnikach w parku.























Muzeum Oslo niestety opisane w większości po Norwesku, jedynie jakieś krótkie wzmianki po angielsku przy niektórych eksponatach.





W ramach rozpusty kupiliśmy cole 6,9 Nok.

Wracając z parku poszwędaliśmy się uliczkami Oslo, by poczuć klimat miasta.










Niestety Oslo nie przypadło nam jakoś szczególnie do gustu. Barak w nim tego, co nas urzekło w Norwegi: norweskiego budownictwa,kultury i ciszy...

Na 19.30 wybraliśmy się na niedzielną mszę po Polsku a minimalnie wcześniej oddaliśmy naszą butelkę po coli wartą 2,5Nok. Były to dla nas bardzo ważne grosze, bo brakowało nam dokładnie 0,50 ore żeby kuoic bilety na pociąg do Rygee skąd mieliśmy odlot do Polski.

Tak więc zaraz po mszy polecieliśmy na busterminal po nasze bagaże40Nok i polecieliśmy do holu głównego NSB. Wyzbieraliśmy wszystkie drobniaki z portfeli i kupiliśmy bilety na lotnisko 2x104Nok.

I tak o 21.50 znaleźliśmy się na stacji Rygge. Tam czekał specjalny autobus dowożący do lotniska i chwilę później byliśmy już pod lotniskiem. Tam ruszyliśmy wzdłuż parkingu w stronę krzaków w poszukiwaniu noclegu. Z racji tego, że w okolicach lotniska kiepsko z miejscem dla namiotu to rozbiliśmy się na parkingu, ale nie narzekaliśmy. Byle przespać się zamiast koczować na lotnisku jak inni.