praga

praga

czwartek, 20 czerwca 2013

Węgierska majówka i tokajskie winnice raz jeszcze!

Po wycieczce po węgierskich stepach przyszedł czas  na myślenie o powrocie. Ale nie tak od razu. Postanowiliśmy odwiedzić wpierw Debrecen , drugie co do wielkości miasto na Węgrzech.

Chcieliśmy przekonać się, co znaczy powiedzenie "Pusto jak w kalwińskim zborze" i udało nam się. Trafiliśmy na jakieś uroczystości w kalwińskim kościele. Między ich zakończeniem i wylaniem się tłumu wiernych ze zboru a jego zamknięciem udało nam się wejść do środka. Rzeczywiście pusto. 



Debrecen znany jest w Europie także z uniwersytetu, który odgrywa ważną rolę w życiu kulturalnym i naukowym całego kraju.Uniwersytet Lajosa Kossutha cieszy się zasłużoną międzynarodową renomą i uważany jest za najważniejszy ośrodek uniwersytecki w całych Węgrzech.

W 1538r. protestanci wybudowali w Debrecenie Kolegium Kalwińskie  jako elitarną szkołę dla chłopców, której dewiza brzmiała "Orando et laborando" - modląc się i pracując - co do dziś wyryte jest nad wejściem do gmachu. W placówce tej panował wielki rygor, jednak poziom otrzymywanego wykształcenia umożliwiał podjęcie studiów na wszystkich renomowanych uniwersytetach w Europie.

Obecny wygląd Kolegium daleko odbiega od oryginału. W latach 1803 (po wielkim pożarze) i 1816 budynek poddano gruntownej renowacji, zmieniając jego fasadę na neoklasyczną, a następnie w 1870r. dobudowano dwa boczne skrzydła gmachu, które dziś nadają całości monumentalnego charakteru.



Wydzielona część Kolegium stanowi jego muzeum, w którym zgromadzono związane z jego historią eksponaty.








Warta wzmianki jest również kalwińska biblioteka, w której zgromadzono ponad 300.000 woluminów, w tym wiele starych kodeksów oraz rzadkich rozpraw teologicznych i naukowych. Klimat biblioteki robi naprawdę wielkie wrażenie.




Spacerując główna ulicą można się natknąć na piękną mozaikę herbu miasta.
Pierwszy znany herb miasta pochodził z roku 1560 i nawiązywał swą wymową do reformacji: główną postacią herbu był biały baranek, przytrzymujący prawą nogą drzewiec flagi, na którą patrzył z głową zwróconą do tyłu.

Kolejny herb z 1693r. zyskał kolejne elementy i ciekawą oprawę. Baranka ustawiono na dwóch otwartych księgach, symbolizujących Stary i Nowy Testament oraz odwołujących się do tradycji "miasta literatury". Palma za barankiem symbolizuje biblijne Drzewo Życia, a zarazem symbolizuje stabilność i opór, jakie miasto okazywało na przestrzeni wieków: w czasie wyniszczających wojen pozostawało niczym kwitnąca oaza pośród piasków pustyni. Feniks jest alegorią zmienności życia i symbolizuje powstanie z popiołów i odbudowę jeszcze większej chwały. Ostatni znak, słońce, wskazuje na potęgę i nieśmiertelność.

Ze względu na silne związki miasta z kościołem protestanckim, herb Debrecen stał się zarazem symbolem kościoła reformackiego na Węgrzech.



Zaglądnęliśmy jeszcze do kościoła katedralnego św. Anny,



na obiad do McDonalda i ruszyliśmy na dobre w drogę powrotną.

Po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze w lokalnej piwniczce po tokajskie wino


i przy tokajskich winnicach, które przez tydzień naszego pobytu na Węgrzech zdążyły swoje budzące się do życia patyczki na dobre rozbujać zielenią. Wyglądały niesamowicie...



















środa, 19 czerwca 2013

Węgierska majówka - Stepy w pobliżu?

Długo kazałam czekać na zakończenie naszej majówkowej winnej przygody. Ale praca, praca i jeszcze raz praca. Nasz  Sklep Włóczykija się rozwija a ja prężę się, by wszystko ogarnąć...

Ale wracając do majówki. Z Budapesztu ruszyliśmy do Hajduszoboszlo. Połączyło ono chęć zobaczenia "czegoś" i oczywiście basenów termalnych, z których Hajduszoboszlo wśród Polaków słynie.

Kawałek z Budapesztu był więc ten dzień przeznaczyliśmy na wielkie zakupy i grillowanie. Krzysiek zrobił zapas kilkunastu słoiczków ostrej papryki, ja natomiast zaopatrzyłam pół bagażnika w nieziemsko dobre, węgierskie wino musujące zwane potocznie szampanem ;) A Torley to marka znana na Węgrzech jako najlepsza jeśli chodzi o tę kwestię.




Zrobiliśmy też zwiady jak najlepiej "zwiedzić" Park Narodowy Hortobagy. I tak następnego dnia wiedzieliśmy co i jak. Udaliśmy się do siedziby tego największego Parku Narodowego w miejscowości Hortobagy. Tam kupiliśmy bilet wstępu, bo takowe są. Koszt o ile dobrze pamietam to około 1000Ft. Oglądnęliśmy też ekspozycję dotyczącą parku, która znajduje się w budynku. Na piętrze są kabiny, w których można oglądnąć filmy dotyczące parku, przyrody, ptactwa, ale jeśli ktoś wybiera się w teren to można większość z nich sobie odpuścić. Ruszyliśmy podziwiać.

Aaa wraz z biletem otrzymuje się mapkę poszczególnych terenów objętych ochroną z zaznaczonymi ścieżkami. Miedzy nimi najlepiej poruszać się samochodem, bo nie są położone całkiem blisko siebie.

Tereny objęte ochrona to przede wszystkim stawy, mokradła, grzęzawiska, w których baczny ornitolog może dostrzec najróżniejsze okazy ptactwa. Atrakcją Puszty, czyli węgierskich stepów jest też bydło ichniejszej rasy. A w ogóle to same stepy też robią wrażenie ciągnącą się równina i pustką.