praga

praga

sobota, 19 grudnia 2015

Warcamy do żywych...

A przynajmniej ja wracam. Po kilku miesiącach oszczędzania się i wyjątkowo ciężkich ostatnich dwóch miesiącach poruszania się z trudem wracam do formy :) Jak to Krzysiek stwierdził, kiedy ostatnio sprzątałam kabinę prysznicową " przyjemnie się tak poruszać" ;)

Na razie organizacyjnie jest nam jeszcze trochę trudno, ale mamy nadzieję z każdym dniem będzie lepiej a z wiosną ruszymy ponownie na bliższe i dalsze wojaże.

Póki co życzymy rodzinnych, pełnych spokoju i radości świąt oraz wyjątkowych podróży w nowym roku :)

poniedziałek, 19 października 2015

Po powrocie...

Minęło 2,5 miesiąca od kiedy wróciliśmy z Pragi. Takie trochę aklimatyzacyjne i organizacyjne. Byliśmy nawet na małym urlopie, ale tym razem typowo rodzinnym i bez zwiedzania. Teraz dopadła nas szara warszawska jesień, choć Franko dba, by nawet deszczowy dzień był pełen uśmiechów :)



czwartek, 13 sierpnia 2015

Csopak z plażą dla dzieci

Csopok to miejscowość sąsiadująca z Paloznakiem. Dużo więcej tam nie ma: winnice, kościół, ze 2 supermarkety, lodziarnia i plaża.

Ale plaża taka fajna, bo z kawałkiem piaszczystym i bardzo długo płytki brzeg. Raj więc dla dzieci, które taplają się w brunatnym, bardzo drobnym piasku. I mogą daleko dreptać w wodzie po kolana.









Bilet całodzienny kosztuje 900HUF a od 16 obowiązuje już bilet popołudniowy o połowę tańszy.

piątek, 7 sierpnia 2015

W Paloznaku nic nie ma, ale czego chcieć kiedy człowiek chce odpocząć?

Część naszego urlopu spędziliśmy też w miejscowości Paloznak nad Balatonem. Wioska niby zwykła, ale okolica piękna...

Nocowaliśmy w całkiem przyjemnym miejscu - dość duży pokój, balkon dostępna kuchnia - wszystko w niskiej jak na balatońskie cenie. Z balkonu widoki na pobliskie winnice i niewielki skrawek Balatonu. Minus - dla niektórych - w domu nie ma internetu.

Tutaj od razu nasuwa mi się nasza refleksja odnośnie Węgrów i ich "marketingu". Tak kiepskich, źle funkcjonujących, z okropnymi zdjęciami stron internetowych jak u Węgrów to jeszcze nie spotkałam... Strony często tylko po węgiersku, zdjęcia często nieostre, pod światło i miejsc, które normalnie ukrywa się przed potencjalnym klientem a już na pewno nie chwali się nimi w ofercie. Strony tak nieporadne estetycznie i funkcjonalnie, iż dziw, że tyle tam turystów... ;) 






Z naszej kwatery na plażę w Paloznaku mieliśmy jakieś 25min spacerem. Plaże nad Balatonem są płatne i zazwyczaj znajdują się przy kempingach. Wynika to z tego, że większość brzegu jest porośnięta szuwarami i kąpać się zwyczajnie tam nie da. Kempingu natomiast dbają o czystą, trawiastą plażę, schodki do wejścia do jeziora i przyjemny brzeg jeziora. W Paloznaku plaża znajduje się na kempingu Europa. Całodniowe wejście kosztuje 800HUF a od 16 obowiązuje już wejście popołudniowe płatne połowę ceny.

Ogólnie jestem sceptyczna co do jezior i innych akwenów wodnych, ale Balaton mnie ujął swoją temperaturą wody i głębokością. Franka z resztą też :)





jak to nie idziemy do wody?! ;)





W Paloznaku nie ma co zwiedzać. Jest jednak gdzie napić się wina.


i jest plac zabaw dla dzieci (notabene 2min od naszego noclegu). Jest mały kiepsko zaopatrzony minicoop (supermarket) i biblioteka która ma free wifi zone. Są piękne widoki i winnice do pospacerowania. Czego chcieć więcej kiedy człowiek chce odpocząć?

środa, 5 sierpnia 2015

Winnicowy trekking

Okolice Egeru to jednocześnie winnice i Góry Bukowe. W Informacji turystycznej kupiliśmy rewelacyjną mapę Gór Bukowych dzięki czemu śmiało mogliśmy wybrać się  w teren.

Daleko od Bogasca nie trzeba było jechać, bo po 20 min krętą drogą mogliśmy ruszać w górę. Dzień był chłodniejszy więc słońce nie dokuczało a widoki piękne - polecamy takie spacery! :)





















Gdyby ktoś był zainteresowany dokładną lokalizacją naszego spaceru to śmiało można pisać na nasz adres mailowy wloczykijje@gmail.com - chętnie podam szczegóły czy wspomogę kawałkiem mapy.

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Bogács

Bogács to mieścina a właściwie wieś, w której mieszkamy. Znajduje się u podnóża gór bukowych - 18km od Egeru i 11km od  Mezőkövesd. Blisko stąd na kilka fajnych basenów termalnych i co ważne blisko też w górki, które urozmaicają dnie pełne chlapania.

Mamy bardzo fajny nocleg, którego nie da się znaleźć przez internet. I tani, bo 2500HUF od osoby - o tańsze jest naprawdę trudno. Gospodyni przygotowuje pyszna kawę, jest cicho, spokojnie i bardzo swojsko :)


Największa atrakcją  Bogácsa sa baseny termalne. Oczywiście co najważniejsze są brodziki dla Franka. Są 2 jeden z kulą do zjeżdżania, ale ten dla dzieci od 4 lat i drugi, na który jak najbardziej się załapuje, bo już dla niemowlaków.