W Paloznaku nic nie ma, ale czego chcieć kiedy człowiek chce odpocząć?

Część naszego urlopu spędziliśmy też w miejscowości Paloznak nad Balatonem. Wioska niby zwykła, ale okolica piękna...

Nocowaliśmy w całkiem przyjemnym miejscu - dość duży pokój, balkon dostępna kuchnia - wszystko w niskiej jak na balatońskie cenie. Z balkonu widoki na pobliskie winnice i niewielki skrawek Balatonu. Minus - dla niektórych - w domu nie ma internetu.

Tutaj od razu nasuwa mi się nasza refleksja odnośnie Węgrów i ich "marketingu". Tak kiepskich, źle funkcjonujących, z okropnymi zdjęciami stron internetowych jak u Węgrów to jeszcze nie spotkałam... Strony często tylko po węgiersku, zdjęcia często nieostre, pod światło i miejsc, które normalnie ukrywa się przed potencjalnym klientem a już na pewno nie chwali się nimi w ofercie. Strony tak nieporadne estetycznie i funkcjonalnie, iż dziw, że tyle tam turystów... ;) 






Z naszej kwatery na plażę w Paloznaku mieliśmy jakieś 25min spacerem. Plaże nad Balatonem są płatne i zazwyczaj znajdują się przy kempingach. Wynika to z tego, że większość brzegu jest porośnięta szuwarami i kąpać się zwyczajnie tam nie da. Kempingu natomiast dbają o czystą, trawiastą plażę, schodki do wejścia do jeziora i przyjemny brzeg jeziora. W Paloznaku plaża znajduje się na kempingu Europa. Całodniowe wejście kosztuje 800HUF a od 16 obowiązuje już wejście popołudniowe płatne połowę ceny.

Ogólnie jestem sceptyczna co do jezior i innych akwenów wodnych, ale Balaton mnie ujął swoją temperaturą wody i głębokością. Franka z resztą też :)





jak to nie idziemy do wody?! ;)





W Paloznaku nie ma co zwiedzać. Jest jednak gdzie napić się wina.


i jest plac zabaw dla dzieci (notabene 2min od naszego noclegu). Jest mały kiepsko zaopatrzony minicoop (supermarket) i biblioteka która ma free wifi zone. Są piękne widoki i winnice do pospacerowania. Czego chcieć więcej kiedy człowiek chce odpocząć?

Prześlij komentarz