praga

praga

poniedziałek, 18 czerwca 2012

Macedońskie Gróry Korab

Pierwsze dni naszej podróży po Macedonii zaplanowaliśmy w górach Korab.
Aby się tam dostać ze stolicy - Skopje-u daliśmy się do miasta Gostivar.  Stamtąd należy jechać w kierunku Strezimira - Sztirowicy i najlepiej powiedzieć kierowcy, że chce się iść na Korab - ludzie są tam pomocni więc jest nadzieja, że kierowca wysadzi nas w dobrym miejscu.



 My niestety trochę zgapiliśmy się i wysiedliśmy już w Mavrovo Anovi, czyli zdecydowanie za wcześnie. Nie było jednak tego złego co by na dobre nie wyszło. Wypiliśmy dobra kawę, zjedliśmy śniadanie, bo była godzina 9 rano




 i nawet stop do rozwidlenia dróg na Korab się zatrzymał. Jak by tego było mało to tuż za rozwidleniem sami z siebie zatrzymali się panowie, którzy jechali tam gdzie my podążaliśmy. Nie mieli za wiele miejsca w samochodzie wiec we dwójkę jechaliśmy na przednim siedzeniu podskakując na wertepach i trzymając się kurczowo siebie nawzajem. Po drodze zatrzymaliśmy się przy posterunku policji by się zameldować. Co było wygodne to to, że panowie którzy nas zabrali wszystko wyjaśnili policjantom a my tylko daliśmy paszporty. Panowie wysadzili nas przy ostatniej strażnicy, przy której przywitalismy się jeszcze z jednym panem policjantem i ruszyliśmy w górę. Trzeba wspomnieć, że pogoda wcale szczególnie nam nie sprzyjała. Co raz lalo jak z cebra a słońca prawie nie było. około godziny zeszło nam dotarcie do starej opuszczonej strażnicy.








Spodobało nam się tam na tyle, że podjęliśmy decyzje o noclegu w niej.



 Z racji jednak, że godzina była dość młoda, zostawiliśmy w krzakach plecaki i nawet niekoniecznie z zamiarem zdobycia szczytu ruszyliśmy w górę. Dotarliśmy jednak tylko do przełęczy, bo złapał nas porządny deszcz a widoków na szczyt- ba na góry praktycznie nie było.







 
Spędziliśmy wiec wieczór susząc ubrania i delektując się ciszą i spokojem gór, oczywiście z nadzieją, ze dnia następnego przywita nas słońce.

I tak też było. Poranek chłodny, lecz słoneczny zachęcał, by ruszyć w górę. Napawaliśmy się pięknem tych gór, które po naszemu mogły by być połączeniem bieszczad i wysokich tatr. Jednak beztroska skończyła się w miejscu gdzie bardzo gęsta mgła przysłaniała dalszą drogę i jednocześnie bardzo wychładzała organizm, dodatkowo strome zbocza, po których prowadził szlak wciąż były pokryte nieco już podtopionym, wiec dodatkowo śliskim śniegiem. W tamtym miejscu zdecydowaliśmy się zawrócić.
Mieliśmy obraz Korabu ze zdjęć, na których w słońcu na jego zboczach pasą się barany. I my też jak te barany wybraliśmy się w góry, przecież nie niskie, bo Korab ma 2764 m.n.p.m. bez odpowiedniego przygotowania i zabezpieczenia sprzętowego. A przecież tak naprawdę to dopiero późna wiosna... Cóż. W góry Korabu postanowiliśmy jeszcze wrócić z należytym dla nich szacunkiem, znaczy odpowiednim przygotowaniem. Nie ma co ukrywać - to była dla nas dobra lekcja pokory.















Wróciliśmy do strażnicy po plecaki i ruszyliśmy w stronę drogi, z której mieliśmy szansę na złapanie czegoś co zawiezie nas z powrotem do Gostivaru. Dnia poprzedniego kiedy to panowie podwieźli nas na przednim siedzeniu nie odczuliśmy tego odcinka drogi. Wracając dał nam sie jednak nieźle we znaki- było to 3,15h dreptania. Z rozwidlenia dróg zabrał nas bus jadący do Gostivar. Tam okazało się, że bezpośredni autobus do Ochrid do którego chcieliśmy się dostać jest dopiero całkiem wieczorem. Zdecydowaliśmy się więc na trasę z przesiadkami i dzięki temu w Ochrid byliśmy o godzinie, o której z Gostivaru autobus dopiero wyjeżdżał.

Czekając na autobus wybraliśmy się na kawę, bo w Macedonii chodzi się głównie na kawę i coś na ząb. Starczyło też czasu na spacer po mieście i zaglądanie w zaułki i witryny sklepów.









Do Ochrid dotarliśmy ok. 20. Zapłaciliśmy 90 Den za taxi, które dowiozło nas do potencjalnego miejsca noclegu. Nie mieliśmy zarezerwowanego na te noc noclegu, lecz mimo wszystko zapukaliśmy do Villi Saraj, w której mieliśmy się zatrzymać przez pozostałe noce. Okazało się, że nie ma najmniejszego problemu. Sam pokój nie powalał... Ale widok z naszego tarasu był naprawdę wyjątkowy...

Z info praktycznych - cenowo- czasowo-komunikacyjnych:

Skopje-Gostivar 220Den - 1,15h (6:00)
Gostivar - Mavrovo Anovi 100Den 20min (7:20)
Gostivar - Kicevo 120Den - 1,15h (16:40)
Kicevo - Ochrid 210Den - 1,5h (18.30)

Cennik z Mavrovo Anovi:



Cennik z Mona Lisa w Gostivar:



Państwo ;)

Witamy wszystkich - jakby na nowo, teraz jako Państwo Miszkiewiczowie.

Po dłuższej przerwie podróżniczej, bo praktycznie półrocznej, związanej z przygotowaniami do tego wyjątkowego dla nas dnia, z radością powracamy do podróży małych i dużych, których- przynajmniej w marzeniach- sobie nie szczędzimy :)

 Natomiast już dziś zapraszamy na pierwszą część opowieści z... Macedonii.

P.S. A to MY i nasza niejako podróżnicza przysięga małżeńska...


"Kochać to chcieć przemierzyć cały świat  we dwoje po to, by nie było  na ziemi miejsca wolnego od wspólnych wspomnień..." (E. Hemingway)