Norweski dziennik namiotowy. Dzień 23

Na Montanie rzeczywiście było rewelacyjne miejsce- wzgórze z widokiem na miasto, lasek ze strumieniem i brak tłumów ludzi a nawet można powiedzieć miejsce ustronne, czyli wszystko co nam było niezbędne.





Zebraliśmy się z Montany z zamiarem pójścia do IT i zakwaterowania się w jakimś hostelu żeby się wyprać i wysuszyć.

Do centrum dostaliśmy się autobusem 31 za 50Nok. W IT wielki tłok. Trzeba było odstać swoje. Dowiedzieliśmy się, że nie ma wolnych miejsc w hostelach w całym mieście, bo jest jakiś koncert a jedynie jest wolny pokój 2 os w hotelu za jedyne 700Nok. Mocno niezadowoleni więc podziękowaliśmy.

Zostawiliśmy w IT bagaże za 40 Nok i poszliśmy zwiedzać. Co ciekawe w Norweskiej stolicy deszczu świeciło słońce, jakby chciało nam zrekompensować brak wolnych pokoi i samo nas wysuszyć. Pospacerowaliśmy starówką i wąskimi uliczkami dość mocno zatłoczonego miasta.





Zwiedziliśmy katedrę św. Jana













i Muzeum Historii i Kultury ( dla studentów bezpłatne).

Po drodze zrobiliśmy też zakupy: czekolada 8Nok, bułka 10Nok, potatsalad 11Nok, parówki 23Nok i 2xfasolka po 4,5Nok.

Zabraliśmy z IT nasze bagaże i udaliśmy się na pociąg do Nestun 50Nok, który miał nas wywieźć na obrzeża miasta, skąd mogliśmy dalej stopować. W Nestun stanęliśmy na wylotówce na Stavanger. Po niezbyt krótkim czasie dostrzegłam, że jedzie TiR na POLSKICH tablicach. Żywo więc zaczęliśmy machać i TIR się zatrzymał. Był to pierwszy TIR który się dla nas zatrzymał. Kierowca był spoko gościem, przewiózł nas promem za free, więc znowu oszczędziliśmy.

W miejscu w którym nas wysadził był mały problem z noclegiem, ale pozwoliliśmy sobie przemierzyć czyjąś posesję na której wypasały się owce i dotarliśmy do maleńkiej wioski z zaledwie kilkoma domami. Tam znaleźliśmy stary sad nieopodal którego płynął strumyk i tam też, w tym starym sadzie znalazło się dla nas idealne miejsce na nocleg ze wszystkimi udogodnieniami bieżącej wody ;)
Prześlij komentarz