Norweski dziennik namiotowy. Dzień 19

Ranek obudził nas chłodem i chorobowymi dolegliwościami a dokładniej Krzyśka. Daliśmy popalić naszym organizmom przez te 14 godzin wędrówki dzień wcześniej i chyba zaczęły się trochę buntować. No ale solidna porcja energii i gripeksy były nadzieją na uchronienie przed rozwojem choroby Krzyśka a maści przeciwzapalne szansą relaksu i ukojenia dla moich kolan.

W związku z tym, że była to niedziela i ruch na drodze był kiepski, bo świąteczny a dodatkowo kiepskie było zdrowie Krzyska i co chwila padał deszcz ułatwiło nam to podjęcie decyzji o zostaniu w górach dzień dłużej.

I tak też spędziliśmy dzień na kurowaniu się, zajadaniu, niewielkim praniu, suszeniu, grze w szogi i dłuuugich rozmowach...

Prześlij komentarz