praga

praga

środa, 7 września 2011

Węgierskie wojaże. Dzień 6 i 7

Z Harkany ruszyliśmy ku jezioru Balaton. Niestety w dalszym ciągu pogoda nie dopisywała i tak spędziliśmy większość dnia w samochodzie.

Nad Balatonem stwierdziliśmy że to nie jest to czego chcemy, poza tym wiał porywisty wiatr i było chłodno a więc nie było opcji na leżący odpoczynek nad brzegiem jeziora. Ruszyliśmy więc dalej ku centralnym Węgrom. Naszym celem stały się baseny termalne Tiszakecke w okolicy Keckemet. Po drodze zjedliśmy langoszowe zakalce na które czekaliśmy 30min...

Około 18 dotarliśmy na camping Tiszakecke. Największym plusem tego kempingu było to, że w cenie były także termy, które znajdowały się jakieś 150-200m od namiotu.
Generalnie standard kempingu całkiem w porządku, jednak trzeba przyznać, że jest to miejsce dość zatłoczone.

Jeśli chodzi o ceny to przedstawiają się następująco:
1000Ft za osobę
600Ft za samochód
500Ft za namiot
350Ft podatki
czyli jakieś 26,5zł za nocleg od osoby wraz z wejściem na termy. Ceny więc naprawdę niewysokie.

Na kemping dotarliśmy ok 18. Szybko rozbiliśmy namioty i jeszcze skorzystaliśmy z term, bo były czynne do godziny 20. Po nerwowej takie moczenie się było naprawdę miłą formą relaksu.

Termy eleganckie po renowacji. Są 2 baseny z ciepłą wodą 36-38st., jeden z ciepłą 30st, jeden zimny ze zjeżdżalnią, brodzik z ciepłą wodą. Są także baseny zadaszone, wewnątrz budynku. Jest tam jacuzzi oraz basen zimny i jeden ciepły.

Około 20 wypuścili wodę z basenów, zaczęło się ściemniać a my zgłodniali zabraliśmy się za grillowanie. Na wakacyjne wieczory na świeżym powietrzu grill jest naprawdę świetnym rozwiązaniem. I tak przy blasku świec znajdujących się na naszych wyjątkowych świecznikach, zajadając kiełbaski z wściekle ostrą sałatką z papryki i w dalszym ciągu delektując się węgierskimi winami spędziliśmy miły wieczór :)





Dzień 7 jak na niego przystało, choć to nie była niedziela spędziliśmy na intensywnym odpoczynku. Cały dzień przeznaczyliśmy na moczenie się w termach, opalanie i leniuchowanie.

Prezentuję więc kilka zdjęć Miszków w wersji wakacyjnej ;)









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz