Urlopujemy się :)

Pomysłów na urlop było wiele, jednak wszystkie bardzo szybko weryfikował Franulka. Bośniackie góry były za daleko, rumuńskie za wysokie a węgierskie baseny chwilowo jeszcze nas nie bawią... Nasze polskie Beskidy zdały się jednak być akurat. Tak więc jesteśmy.

Zadomowiliśmy się na kilka nocy na końcu świata - przynajmniej tego bieszczadzkiego. Wszechobecna cisza, wielkie i wygodne hamaki i mnóstwo radości i spokoju znaleźliśmy w Smolnikowych klimatach . Tam spędziliśmy kilka dni zajadając się świeżym wiejskim chlebem, wędzonym serem i pyszna kawą parzona przez Paulinę.





Oczywiście nie odpuściliśmy pieszych i nieco górskich wędrówek.
Komańcza - Wahalowski Wierch - Komańcza



























Franeczek nawet po zdobyciu szczytu miał niespożyte pokłady energii do rozmowy z misiem.


Po drodze oczywiście nie mogliśmy ominąć cerkwi prawosławnej w Komańczy, która została odbudowana po pożarze. Jest to jedna z nielicznych cerkwi w stylu wschodnio - łemkowskim (osławskim).




Prześlij komentarz