Plany, plany i jeszcze raz plany…

Menu już ustalone. Sala, zespół i fotograf też... Czas wybiec nieco dalej w przyszłość i pomyśleć o podróży poślubnej :)

Właściwie to my już przemyśleliśmy sprawę. Stanęło na miesiącu miodowo – ryżowym a właściwie dwóch. Celem naszej podróży będzie południowo- wschodni kraniuszek Azji
a dokładniej Wietnam - kraj milionów motorynek, tysięcy pagód i setek ryżowych pól oraz kraj na „L” jak lenistwo i luz, czyli Laos…

W ciągu około dwóch miesięcy zamierzamy przemierzyć cały Wietnam i Laos wzdłuż i w szerz, choć w szerz akurat nie będzie to zbyt trudne. Chcemy być w miejscach gdzie nie dociera każdy z turystów, by zobaczyć jak żyją naprawdę tamtejsi ludzie. Chcemy poznać ich kulturę, religię, zwyczaje, tradycje i rytuały, posmakować kuchni, odwiedzić pola ryżowe, plantacje kawy, kardamonu czy jedwabiu…
Chcemy dotknąć ich z każdej możliwej strony!

Jeśli ktoś chciałby spytać o nasz dokładny plan trasy podróży- niestety odpowiedzieć nie umiemy. Chcemy podążać tam gdzie poprowadzą nas miejscowi, gdzie zapewnią, że warto, gdzie nas zaproszą, pozwolą pobyć…

„Życiowy start” dla nikogo nie jest łatwy, szczególnie gdy się ma głowę pełną niebanalnych marzeń… Wierzymy jednak, że marzenia się spełniają a pracą i często niemałym wysiłkiem można je osiągnąć. Kiedy się czegoś bardzo pragnie, często na życiowej drodze stają ludzie, którzy mogą pomóc, wesprzeć czy nakierować na odpowiednie myślenie…
5 komentarzy