praga

praga

wtorek, 4 października 2011

Pałacowa idylla. Łańcut

Wstyd się przyznać, że w całym naszym lokalnym patriotyzmie, do tej pory nie znalazł się na naszym blogu post prezentujący nasz piękny pałac, park i w ogóle miasto.
Za to zaniedbanie bardzo przepraszam lokalnych patriotów ;) i nadrabiam zdjęciami z pięknego wrześniowego weekendu...

Warto poznać kilka faktów z historii tej rezydencji a także zauważyć, iż Łańcucki zamek ominęły zarówno I jak i II wojna światowa, tak więc wnętrza i zbiory pałacowe pozostały nietknięte przez zniszczenia, co stanowi o ich wyjątkowej wartości.

"Historia Łańcuta sięga wczesnego średniowiecza. Za datę lokacji miasta przyjmuje się rok 1349 i wiąże się ją z królem Kazimierzem Wielkim. Łańcut należał kolejno do Pileckich, Stadnickich, Lubomirskich i Potockich.
Pierwsza siedziba "panów na Łańcucie" usytuowana była na wzgórzu w północnej części miasta. Obecny Zamek wzniesiony został na polecenie Stanisława Lubomirskiego w latach 1629 - 1642.

W 2 poł. XVIII w. ówczesna właścicielka Łańcuta Izabella z Czartoryskich Lubomirska przekształciła fortecę w zespół pałacowo - parkowy.

Najważniejsze zmiany wprowadzono w układzie i wyposażeniu zamku, dostosowując je do potrzeb i podporządkowując aktualnie panującej modzie. Pałac wypełnił się znakomitymi dziełami sztuki. W latach siedemdziesiątych XVIII w. rozpoczęto kształtowanie parku otaczającego Zamek Po zniwelowaniu przedwałów, usytuowanych wzdłuż drogi krytej obiegającej fosę, zasadzono lipy i w ten sposób utworzono aleję spacerową.

Pod koniec XVIII w. Łańcut należał do najwspanialszych rezydencji w Polsce. Kwitło tutaj życie muzyczne i teatralne, bywało wielu znakomitych gości.
W 1816 r. po śmierci księżnej Lubomirskiej, cała posiadłość stała się własnością jej wnuka Alfreda I Potockiego, który utworzył tutaj w 1830 r. ordynację.

Jego syn Alfred II Józef był ściśle związany z dworem habsburskim. W Łańcucie bywał rzadko, toteż zamek a wraz z nim park popadły w zaniedbanie.

Po śmierci Alfreda II Łańcut przeszedł w ręce Romana Potockiego, który wraz z żoną Elżbietą z Radziwiłłów przywrócił mu dawną świetność.

W latach 1889 - 1911 przeprowadzono w Zamku generalny remont połączony z przebudową.
Przebudowa objęła wszystkie kondygnacje. Założono m.in. instalację wodociągową i kanalizację oraz zelektryfikowano cały Zamek. Powstała wtedy większość istniejących do dnia dzisiejszego wnętrz. Elewacje przekształcono w stylu neobaroku francuskiego.
Prace w parku rozpoczęto w 1890 r. i prowadzono je przez czternaście lat. Został on wówczas dwukrotnie powiększony i otoczony ogrodzeniem. W najbliższym sąsiedztwie Zamku, wzdłuż elewacji wschodniej, założono Ogród Włoski. Od strony południowej Oranżerii urządzono Ogród Różany.

Po tej gruntownej przebudowie i modernizacji, łańcucki zespół pałacowo - parkowy stał się jedną z najbardziej luksusowych rezydencji w Europie kontynentalnej. Często przyjeżdżali tutaj arcyksiążęta Rudolf oraz Franciszek Ferdynand. Bywało tu wielu przedstawicieli znakomitych rodów arystokratycznych oraz znanych dyplomatów. Na początku XX w. ordynacja łańcucka zajmowała piąte pod względem obszaru miejsce w Polsce.

Kolejnym ordynatem na Łańcucie był od 1915 r. Alfred III Potocki. W latach dwudziestych XX w. przeprowadzono w Zamku modernizację centralnego ogrzewania a w pomieszczeniach podziemi urządzono Łaźnię.

Zamek łańcucki stał się miejscem spotkań towarzyskich. Bywali tu przedstawiciele rodów królewskich, arystokracja polska i zagraniczna oraz politycy. Podejmowano tutaj m.in. króla rumuńskiego Ferdynanda z małżonką oraz Jerzego księcia Kentu z żoną i przyjaciółmi. W 1944 r. Potocki musiał opuścić Łańcut. Osiadł na emigracji w Szwajcarii gdzie zmarł w 1958 r.

Dziś Zamek w Łańcucie jest jedną z najpiękniejszych rezydencji arystokratycznych w Polsce. Słynie ze znakomitych wnętrz mieszkalnych oraz niezwykle interesującej kolekcji pojazdów konnych. Zespół pałacowy otacza stary, malowniczy park w stylu angielskim, w którym wznoszą się liczne pawilony i zabudowania gospodarcze, ściśle niegdyś związane z codziennym życiem łańcuckiej rezydencji.

We wnętrzach znajdują się liczne dzieła sztuki pochodzące z dawnych zbiorów łańcuckich oraz powojennych zakupów i depozytów z innych muzeów. Najstarsze eksponaty są częścią kolekcji tworzonej jeszcze przez księżną marszałkową Lubomirską i znalazły się w Łańcucie w 2 poł. XVIII w. Stanowiły wyposażenie wnętrz służąc zarówno celom użytkowym jak i dekoracyjnym. Część najcenniejszych z tej kolekcji obiektów dzisiaj można oglądać w Galerii Sztuki Starożytnej Muzeum Narodowego w Warszawie.

Kolejni właściciele z rodu Potockich pomnażali zbiory o nowe nabytki. Dzisiaj możemy w Łańcucie zobaczyć bogate i różnorodne kolekcje malarstwa i grafiki, mebli, instrumentów muzycznych, sreber, porcelany, szkła, laki, tkanin i wspaniały księgozbiór." (źródło: http://www.zamek-lancut.pl/)











































A swoją drogą - kto by pomyślał, że takie piękne lato będziemy mieć tej jesieni?

3 komentarze:

  1. zdobyłam dziś nowy zasilacz do komputera i postanowiłam zajrzeć a Waszego bloga ;)
    Wprawdzie wnętrza nie ucierpiały w zmaganiach wojenny jednakże Potocki uciekając z Łańcuta zabrał ze sobą 44(!) wagony pełne mebli, obrazów i innych drogocenności. a w czasie II wojny wybawił nas od zagłady pewien dowódca rosyjski (o nieustalonej tożsamości) będący artystą, który przyczepił na bramie tablicę "Muzeum narodu polskiego".
    Księżna Izabela zaś, oprócz tego, że była damą postępową, była również przyjaciółką Marii Antoniny. W czasie rewolucji francuskiej do Łańcuta zjeżdżało wielu notabli francuskich, m.in. spowiednik Marii Antoniny, który jest pochowany w podziemiach łańcuckiego kościoła.
    Ponadto z Łańcuta pochodziła trzecia żona Władysława Jagiełły - Elżbieta Granowska (córka Ottona z Pilczy. Ślub odbył się Sanoku i wywołał spore kontrowersje - matka Elżbiety była chrzestną Jagiełły, uważano więc, że jako brat i siostra nie powinni brać ślubu.
    Słynny Diabeł łańcucki (który stał się bohaterem książki fantastycznej) jest uważany za jednego z prekursorów prasy - w czasie sporu ze starostą leżajskim kazał wypisać na słupie granicznym wszystkie winy owego starosty. każdy, kto przekraczał granice powiatów musiał się zapoznać z treścią tablicy, a nawet stali tam specjalnie opłaceni ludzie, którzy czytali ją niepiśmiennym chłopom ;)
    a żeby "utrzeć nosa" Warszawie - obecne Łazienki (jeszcze jako leżący pod Warszawą Ujazdów) były pierwotnie własnością marszałka koronnego Stanisława Herakliusza Lubomirskiego, pana na Łańcucie, który postawił tam pierwszy pawilon łazienkowy. Dopiero później odkupił Ujazdów król Stanisław August Poniatowski. ;)
    wybaczcie przydługi komentarz, ale tak mnie jakoś naszło ;)
    ciągnie mnie do Łańcuta, po tym wszystkim jeszcze bardziej ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zamek w Łańcucie to jeden z tych, które najbardziej lubiłam odwiedzać, kiedy mieszkałam w jego okolicach. Szczególnie w słoneczne letnie, popołudnia chętnie chodziłam ogrodowymi ścieżkami i robiłam tysiące zdjęć. Co roku bywam tam też na koncercie plenerowym. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do mnie! : ))
    http://www.ksiazkawpodrozy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mieszkałam w Rzeszowie. Ale od wakacji mieszkam już na Dolnym Śląsku. :)
    Ja również dodałam blog do ulubionych i z pewnością będę tutaj częściej zaglądała.
    Gratuluję spełnienia marzenia! Zaraz zabieram się za przeglądnięcie oferty sklepu. Ja jak na razie uczę się tego, że marzenia mogą stać się rzeczywistością i dążę do ich spełnienia, głęboko wierząc, że się uda! :)
    Pozdrawiam,
    Ania.

    OdpowiedzUsuń